NYT №53 >> niedziela, 3 lutego 2008 17:59:03

komentarze [0]

NYT №52 Bąbelek, Promyczek, Królewicz w jednym. >> niedziela, 28 października 2007 14:08:46
No to jesień się zbliżyła.
Tzn. jest hehe. /whatever/

Hmm... Miałem zacząć już zajęcia, a tu jeszcze ni halo, ani zajęć, anie pracy, ani wyprowadzki. Do Łodzi.
A teraz zaczynam odliczanie do najbliższego piątku...
Już tęsknie i czekam na mojego Bąbla...
Iii ale będzie fajno, bo spędzimy razem więcej czasu! Aż 2 dni :D A może i trzy...
W każdym razie jak na tak długą rozłąkę to dużo...

Zastanawiam się, czy nie przyspieszyć jednak biegu wydarzeń i działać...
Coraz bardziej tęsknię, choć może wydaje się mu, że przychodzi mi to łatwiej...
A prawda naga, że tak bardzo jeszcze nie tęskniłem.

Wczoraj moje Kochanie napisało mi takie piękne słowa...
(cytuję ;])
"19:25:13
tylko nie pomyśl o mnie źle
ani że tylko o jedno mi chodzi
ale nigdy jeszcze nie czułem takiego czegoś
nie czułem tego że będę tęsknił za pieszczotami
a to jest cholerna tęsknota
nigdy jeszcze nie tęskniłem za tym
dopiero z Tobą jak jestem
to mi tego brakuje"

...no Kochanie moje zostanie wypieszczone od głów do stóp przy najbliższej okazji :D
Tak bardzo Cię kocham :)

...aha guzek wyleczony chirurgicznie :D a przez półtora roku myślałem, że to tak ma być... :D

...jeju to już listopad...
komentarze [0]

NYT №51 zimno. >> piątek, 14 września 2007 13:39:59
...jestem słaby...
Nie mam już dość sił, co kiedyś, sił, by czekać, żyć nadzieją...
Nie potrafię już walczyć, wierzyć, że będzie dobrze...
Zbyt wiele mnie już spotkało, chciałbym stabilności, przekonania, stałości...

Nie umiem tak jak kiedyś coś po prostu zostawić w tyle...

Mam dosyć porażek, złych stanów...

Nie mam po prostu już siły :(


...jestem nijaki...
komentarze [1]

NYT №50 . >> wtorek, 11 września 2007 22:03:49
Coś dostałem. Nowego.











...i musiałem wszystko zepsuć... ;(
komentarze [0]

NYT №49 SummerDvrs. >> niedziela, 24 czerwca 2007 12:06:59
Tak więc mamy lato.

Rozpoczęło się nieco pochmurnie, aczkolwiek przecież to początek.

Za mną matura. Nie było łatwo. A może inaczej.
Jak dotychczas jestem zadowolony, poza regulaminem, który ją obejmował. Zupełnie bez sensu.

Teraz o pracy.

Samo rozpoczęcie świadczy o tym, iż ją mam. Właśnie mija miesiąc.
Taka, jakiej się spodziewałem. No i poniekąd chciałem ;)
W pracy bywa różnie, ale w końcu byłoby nudno, gdyby świat był jednolity.

Mały kroczek w każdym razie ku stabilizacji uczyniłem.
:)

Jedyne co przez ten pierwszy miesiąc wpłynęło źle na mój humor przez tę pracę to fakt, iż miałem bardzo mało czasu, a właściwie jego brak dla najblizszych. Przyjaciół.
Podobnie z przyjemnymi drobnostkami.
Na szczescie zmieni się to już od lipca, czyli niebawem.

Bywało bardzo ciężko...

W sferze M (czyt. uczuciowej) zdarzały się trudne chwile... Ale nie na zasadzie podobnej do wszystkich, to było związane ze stresem maturalnym, który później odbijał się także i odradzał na nowo przy uzyskaniu pracy.
(Bezsensowne) kompleksy, które nasiliły się i powodowały chwiejność.
Do momentu, aż w jednym momencie po akcie desperacji (czyt. nie miałem pojęcia nawet, coż wygaduję), otrzeźwiałem i znów stały się malutkie.
Co nie znaczy, iż pozbyłem się braku tolerancji do samego siebie.

Jeszcze nie...

A tak jeszcze wspomnę, iż poznałem wiele ciekawych osobistości dzięki pracy. Każda inna.

Całe lato/lata jeszcze przede mną :)

...prawda? :P
komentarze [0]

NYT №48 No more. >> piątek, 18 maja 2007 23:26:11
Fakt.
Troszkę porzuciłem ostatnimi czasy bloga.

Nie wiem, czym tak naprawdę mógłbym to usprawiedliwić.
Przecież nie musze.

Za mną już kilka etapów życiowych.
Skończony etap nauki w szkole średniej, teraz kroczę dalej.
Co prawda jeszcze się zastanawiam, aczkolwiek...

Na pewno szukam. Pracy.
I być może już niedługo.

W grę w tle wchodziłby jeszcze wyjazd do Holandii, ale jest Powód, dla którego tegoż bardziej niż raczej nie uczynię.
Nie wspominając mojej rodziny, która wręcz w moim mniemaniu nachalnie namawia mnie do wyjazdu. Do USA :/

Ale odpada.

Jeśli pomyślnie powiedzie się, od października yummy zmienia swe miejsce na mapie. Na pewno nie sam, a sam tylko wtedy, jeśli musiałby wcześniej.
Ale nie na długo.

Hmm. Jestem szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy.

Ktoś, kto jest mi BARDZO znany chciał to szczęście zakłócić, no ale nie udało mu się, zblefował tak, że chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo wyłącznie się ośmieszył.
Na wszystkie fałszerstwa są zresztą sposoby, kłamstwo ma krótkie nogi.
Przynajmniej dodatkowo podwoił moje poczucie humoru.
Ale groźny też potrafię być, także radzę się strzec, bo potrafię niejako pogryźć. Mogłem to zrobić już teraz, ale po cóż się zadręczać. Niech to będzie moją polisą.
No more...

Co do uczuć, konkretniej...
Burza w samym środku, ale jak najbardziej pozytywna.
Chyba nauczyłem się wyciągać pozytywne wnioski także z niepowodzeń, co czyni mnie wyłącznie silniejszym.
Tak więc kontynuujmy, pane Havranek!

No to by było na tyle.
Tymczasowo :)

...aaa zapomniałbym!
Wyłączny buziak dla kochanego Krakusa Rafała. Po pierwsze za to, że ostatnio trochę albo i bardzo jestem nieosiągalny, przez co i mi jest głupio, ale przepraszam, po drugie, że martwi się o mnie, choć mieszkamy w pewnej odległości od siebie, a po trzecie dlatego, by uwierzył w siebie, bo ma ogromne możliwości. I wie o tym doskonale, tylko próbuje sobie coś w tej główce roić dziwnego :*

...no. To biegnę dalej!
komentarze [1]

NYT №47 Sielankowo. Przepięknie >> niedziela, 18 marca 2007 21:26:08
Wczorajszy dzień.

Przeładowany początkowym zdenerwowaniem.
Odliczaniem.
18.
13.
6.
3.
0,5...

"Przecież to pociąg z Gdynii... Yyy... Nie ma takiego..."

Drryyyyyn.
- Czekam przed głównym wejściem.

"ojj"

Jest.
Po raz trzeci.
Choć tym razem bliżej.

Nagle deszcz.

Daily cafe.
Wspólna rozmowa. śmiech. Uśmiech.

Teleportacja. Znów deszcz.
Chimera.
Herbata. Gruszka sycylijska.
Sernik. I czekoladowy murzynek.
Sofa.

Choć wciąż niepewność...

Losujemy magiczne ciastka.

"Szczęście niebawem w przyszłej dekadzie..."

Chwaliszewo. Bulwar nad Wartą.
Gwieździste niebo.
Tak piekne jak latem. Po raz pierwszy po zimie.

Spojrzenie.
Uśmiech.

...pocałunek...

Przeszywające ciepło nagle zmieszane z atmosferycznym zimnem.
I pierwsze drgawki.
Trochę z poddenerwowania.
To fakt.

Delikatne pieszczoty.
Twoje ciepło.

Chciałbym tak zostać.

Początkowo niepewnie do tego ważnego momentu...

Przypadkiem, nieswiadomie wyrzuciłem wróżbę. (...)


Musisz wracać. Wiem. Choć pozostałeś duchowo.
I wiem, że wrócisz.
Że chcę czekać.

Poczułem się szczęśliwszy...


Te chwile staną się codziennością.
Już są.

Dziekuję...
komentarze [3]

NYT №46 Dyrdymałów z cyklu lans wielkomiejski c.d. >> czwartek, 15 marca 2007 21:17:37
Miewam się w porządku.
Umilam sobie czas drobnostkami.
Zabijam czas drobnostkami.
Zabijam myśli drobnostkami...

Za które płacę.
Niczego nie dostaję.

Stałem się widoczny.
Cieleśnie.

Duchowo...
Wyśmiany?

...bo nie szukam przygody?

Prostoduszny dureń?
Czyli kto?



Kamyk polny
chciał być górą
nie wyrósł
więc się zakopał
w ziemi
ze wstydu i żałości
że został karłem...
komentarze [0]

NYT №45 ...świata szczyt... >> niedziela, 11 marca 2007 13:19:06
Na koniec świata
Anioły wezwały mnie...
Uciekam z miasta
Co dawno zapadło w sen...

Me kruche ciało
Spragnione chwil
Nieznanych dotąd,
Nie danych mi

Na końcu świata
Do życia znów budzi się

Na koniec świata,
Tam gdzie kończy się ten świat...
Uciekam z miasta,
Gdzie ludziom miłości jest... brak...

Zbudzona z najgłębszego snu
Nie wrócę tam,
Nie wrócę już
Nie koniec to
Lecz świata szczyt
U moich stóp


...Więc tul mnie i pieść
Aniołów to pieśń...

komentarze [1]

NYT №44 Dodaj komentarz. >> sobota, 3 marca 2007 14:06:30
"

jeszcze jedno. Ja starałem się pół roku, Ty po miesiącu wysiadłeś. cytuję: ŻAL, ZŁOŚĆ NA SIEBIE ŻE ZAUFAŁEM, NIENAWIŚĆ DLA NIESPRAWIEDLIWOŚCI. Jak ja Cię potraktowałem? A jeśli mowa o złym traktowaniu, no to przepraszam... Trochę samokrytyki... "najważniejsza jest kwestia wybaczenia" - wybaczałem Ci... "i jeszcze coś na koniec - skoro tak patrzysz na przyszłość to pamiętaj, że Martyna też kiedyś kogoś sobie znajdzie i nie da Tobie tego co ja chciałem dać." - błagam Cię, Martyna jest przyjaciółką, nie dorymu nie do taktu ;) "może miałeś rację powtarzając mi od początku, że nie zasługujesz na mnie. nie wierzylem w te słowa, ale teraz... dzięki Tobie - wierzę. dziękuję! naiwny jacunio, naiwny..." - kolejna błędna interpretacja mych słów z przeszłości. ""co powiedzą moi przyjaciele jak wrócę do mojego faceta po tym jak im już powiedziałem, że nie jesteśmy razem"." - hmm... moi przyjaciele śpią w moim łóżku? (??) "mam nadzieję Wojtasie, żeś zadowolony ze swojej decyzji.w końcu tak bardzo chciałeś jakąś poważną pojąć - gratuluję.pozdrów rodzine, martyne i tych innych, którzy cieszą się, że się mnie pozbyłeś!jesteś wolny - to chciałeś usłyszeć!?proszę bardzo WOLNOŚĆ, NIEZALEŻNOŚĆ !" - hipokryzja. I na koniec - nigdy nie pomyslałbym o tym roku tak jak Ty teraz myślisz. Wiesz dobrze, co powtarzałeś mi przez pół roku, nie jeden po słowach "jak Ci coś kurwa nie pasuje to spierdalaj" obróciłby się na jednej pięcie i odszedł. Nie potrafisz się zmienic, to ja byłem naiwny, że potrafisz to zmienić. Wierzyłem, bo kochałem. Przysięgałeś... Cóż warte były te przysięgi? ...
Przyszedłem wczoraj do Ciebie, próbowałem zagadać - obróciłeś się zimnym wzrokiem i dumą. Więc co mam jeszcze zrobić?
Kocham Cię i będę wciąż kochał, pomimo tego, jak atakujesz mnie ostatnio za każdy gest, ale ja przeżylem piękny rok - nie będę nikogo okłamywał ;)
Jesli Ty chcesz zmieniać co pewien czas zdanie na temat naszego związku - raz powiadasz, że był najpiękniejszym, a za moment - najgorszym - Twoja sprawa.
Ja swoich odczuć nie ukrywam, a zmienianie zdania uważam za hipokryzję.
Więc wolałbym usłyszeć już, jak bardzo mnie nienawidzisz...

Dla mnie i tak na zawsze będziesz tym pierwszym prawdziwym, a co pokaże mi przyszłość - to się okaże.
Może bedzie tak jak mówisz. Skończę jak najgorszy z najgorszych.
W każdym razie mam głowe na karku i potrafię ważyć słowa oraz czyny.

"

PS. Do Rafalita :P
Wracaj do zdrowia, mam nadzieję, że niedługo się spotkamy i bede mógł nadrobić moją nieobecność wirtualną
ale fajno! :P :*
komentarze [3]

NYT №43 especially day. >> piątek, 23 lutego 2007 16:56:44
...dziś są moje

urodziny!
:)
komentarze [1]

NYT №42 ...boung! >> wtorek, 20 lutego 2007 19:29:32
dziś nie będzie zbyt ambitnie.

tylko tyle.

pożegnałem się ze studiami na asp.

koniec.
komentarze [1]

NYT №41 RESOLUTION. >> niedziela, 18 lutego 2007 21:57:39
Coż.
Chyba ochotę mam.
Na mała zmianę.
W mym marnym obecnie żywocie.
Przede mną leży pięć kartek. Rozmiaru A4.
Z pewnym ukrytym postanowieniem.
Wyłącznie dla mnie.
Pełno tu liczb.
I ułożony plan. Przeciwieństwo mej dotychczasowej egzystencji.
Trzeba iść na wprost i nie oglądać się za siebie.
Niedługo punkt kulminacyjny, który - miejmy nadzieję - jeszcze mocniej zmobilizuje mnie do tego!

A tymczasem...
Cieszę się, że znalazły się osoby, które rozumieją mnie, a przynajmniej starają się zrozumieć.
Tu. W pobliżu.
Więc jednak nie do końca jestem sam. Hmm?

Niczego nie żałuję. Dziękuję Martynko :-)

PS. Poznań przoduje Rafałku ;D :*
komentarze [2]

NYT №40 just one wish... >> niedziela, 11 lutego 2007 20:54:54
Jestem cholernie naiwny...
Wmawiam sobie tyle rzeczy, daję się wykorzystać, wierzę ludziom...
W rzeczywistości zostałem sam.
Coraz trudniej mi uwierzyć, że fakt ten zmieni się. Tak po prostu...
Co robię źle?
Mam jedno życzenie.
Które nie potrafi się spełnić.
A cała ta rzeczywistość powoli je zabija...
Nie potrafię się z tym pogodzić.
Choć czasem mam mysli, że może właśnie na to mogę być skazany.

Znów wraca po tak długim czasie to uczucie... Uczucie, że cały świat tkwi na Twoich plecach...
A ty musisz z godnością dźwigać ten ciężar...

I próbujesz powstrzymać łzy...
komentarze [4]

NYT №39 moje małe... M? >> wtorek, 30 stycznia 2007 18:15:03
...małe mieszkanie. Kawalerka. Wejście. Mały korytarz. Naprzeciw łazienka. W dali kuchnia. Skromna, ale przy tym piękna... Wymarzona...
Pokój. Przytłumione światło, wrażenie przytulności i schronienia... Pośrodku stoi sofa, naprzeciw niej tv. Pomiędzy nimi stolik, a na nim kilka płomyków świec.
Za oknem wieczór, drobny deszcz.
W kącie łóżko. Jednoosobowe. Oddzielone delikatną tkaniną spływającą z sufitu oraz meblościanką - prostymi półkami na metalowych drążkach.
A na niej wspomnienia z dzieciństwa.
Zdjęcia.
Pamiątki przeszłości.
Na sofie ja. I biały, perski kot.

Wspominam samotnie. Jak każdego dnia, odkąd tu mieszkam...

Choć wcalę tak nie chcę...

...a może na to własnie zasługuję...



I choć nie wierzysz w to, co napisałem Ci, na zawsze pozostaniesz w tych wspomnieniach.
I w sercu.
Zawsze...
komentarze [2]



® lay by yummy only for yummy ®

JA- młody, bujający w obłokach, delikatny i początkowo nieśmiały – choć czasem na pozór – jak każda zodiakalna ryba, zdolny do niezwykłych poświęceń, by osiągnąć swe pragnienia i cele. Wierzący w przeznaczenie, nie ufający karierze. Kochający współodczuwać z drugą istotą, cieszyć się z cudzego sukcesu. Głęboko ukryty artysta, zatracający się w świecie emocji i uczuć. Jeśli kocha – odwzajemnia się podwójnie, skłonny do miłości szaleńczej. Zazdrosny – tak, lecz trudno wywołać w nim to uczucie; jeśli jednak do tego dojdzie, stara się go nie okazywać. Dający jedną szansę, wrażliwy na fałszywy krok. Cierpliwy, choć gdy coś zawodzi – nerwowy. Mający sporo wad, ujawniających się z upływem czasu, łączących się w dużej mierze z zaletami. Pragnący zaakceptowania takim, jaki jest. Nie wymagający zbyt wiele w sferze materialnej, w sferze uczuciowej – pyszny. Kochający życie z dnia na dzień, szczypta stresu, dreszczyk emocji. Czasem lubi jednak oderwać się od rzeczywistości i zatracić się w samotnej ciszy. Lecz chce powrócić do normalnego życia i pragnie, aby Ktoś na niego tam czekał... Nic więcej. To właśnie JA. I tyle.
_________________

Dodaj do ulubionych